Dzisiaj po matematyce pojechaliśmy do Teatru w Będzinie na Zemstę .
Wszystkie drugie klasy jechały więc jechaliśmy autobusami.
Z nami jechały trzy klasy ,a to oznacza straszny tłok i pchanie się na wszystkich ludzi do okola .
Spektakl był nudny i wgl. żadnych atrakcji , muzyka , która była puszczana co jakiś czas budziła usypiających : )
Na przerwie wszyscy wyszli do bufetu i do Wc, po 10 min. wracam z Olą na dół , a spektakl już trwa , musiałyśmy się przeciskać przez długie nogi Olgierda i całej reszty klasy , ale jak się okazało nie tylko my się spóźniłyśmy , ale nie było żadnego dzwonka , ani nic .!
Druga połowa była znacznie lepsza, chociaż też czasem nudna : P
Droga powrotna , taakk.. to było straszne i było więcej ludzi .
Leżałam na Marcysi ,a Marcysia na na jakimś dziwnym panu : D
Cały wyjazd uważam ,za nie koniecznie udany ,ale na pewno to było lepsze niż , lekcje , które mieliśmy dzisiaj mieć : )
Na zdjęciu torebka , którą planowałam zabrać , ale zrezygnowałam bo jak zobaczyłam uszykowany przez mamę prowiant wzięłam większą.
Karolinka bardzo źle się czuję ma gorączkę 38,8 : (
Mam nadzieje ,że mnie to nie dopadnie .
A na taką pogodę polecam ciepłe skarpetki i herbatkę z cytrynką i soczkiem .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Za wszystkie komentarze , bardzoo dziękuję <33