sobota, 27 sierpnia 2011

Podróż do Bułgarii.

Wyjechaliśmy w czwartek 11 sierpnia o 6.30 z Dąbrowy Górniczej z kierunku granicy-Barwinek.
Po drodze mijaliśmy mnóstwo korków i poruszaliśmy się jak żółw .
Krótki postój przed wjazdem do Jasła i jedziemy dalej.
Minęliśmy górę w miejscowości Dulka , nazwy nie znam.






















 O 11.45 przekroczyliśmy granicę Polski ze Słowacją.
Słowacja bardzo piękna. Góry i doliny : )
Góra w Lipniku i Zamek Kapusjansky hrad.


Następnie przekroczenie granicy Słowacko-Węgierskiej.
Węgry to całe pola słoneczników i kukurydzy.




O 18.00 przekraczamy w Artand granicę Węgiersko-Rumuńską.
  Pierwsze miasteczko to Oradea , gdzie luksus miesza się z biedą.
Minęło 12 h podróży , nie dojechaliśmy tam gdzie planowaliśmy.Przez korki straciliśmy 2 h, musieliśmy szukać noclegu, byliśmy strasznie zmęczeni.
Noc spędziliśmy w cudownym pensjonacie Mirabilandia.
Było tam bardzo cicho i dookoła były piękne widoki.

Zjedliśmy pyszną kolację i zmęczeni poszliśmy spać.
Pokoje były bardzo przytulne i ładne.
My mieliśmy studio.

  
Rano pobudka o 7.00 , śniadanko i wyruszamy w dalszą podróż.
Do końca zostało jeszcze 800 km.
O 8.00 , a że tam jest godz. do przodu czyli o 9.00 wyruszyliśmy.
W Rumuni także ogromne pola słoneczników.

Nie mieliśmy niestety czasu na dłuższe postoje ,a szkoda bo minęliśmy piękne miasteczko z ogromnymi straganami z rękodziełem ,wikliną.
Jest szansa ,żę w drodze powrotnej nam się uda zrobić postój.
12.30 kolejny masyw górski za nami.
Przejeżdżaliśmy przez miasteczko Sibiu, bardzo urocze , ale straszne korki.



35 min. przerwy na II śniadanie i odpoczynek przed stromym wjazdem.
Serpentyny, serpentyny , w głowie się kręciło , ale widoki oszałamiające.
Jest tam przepięknie.
Zbliżaliśmy się do zamku Drakuli , strach się bać .
Zamek widzieliśmy z daleka, 1480 schodów zniechęciło mnie i Karole.


Przejechanie serpentyn zajęło nam 3 h ,ale warto było zobaczyć góry Transylwanii.
Na obwodzie Bukaresztu był gigantyczny korek i zaczęliśmy się martwić ,że nie dojedziemy do Sozopolu.
O 21.11 staliśmy na przejściu granicznym Rumuńsko-Bułgarskim.
Granica jest na moście , a most w remoncie.
A do Sozopola jeszcze było bardzo daleko.
Po przejechaniu 100 km. zaczęliśmy szukać noclegu.
Zdjęć nie robiłam był to zwykły motel , a byliśmy tak zmęczeni ,że nie szukaliśmy dalej.
O 9.30 wyjechaliśmy, a o 12.20 dojeżdżaliśmy , wyjechaliśmy z Burgas i już widzieliśmy przez chwile morze.
Kiedy dojechaliśmy do Sozopolu zaczęliśmy szukać pensjonatu,ale po nie długim czasie pojechaliśmy dalej czyli do Primorska i tam też zostaliśmy.
Poszukiwanie pensjonatu zajęło dużo czasu , a na dworze 38 stopni.
Ale się udało .
Trawiliśmy na piękny pensjonat , pokoje bardzo ładne.
Pierwsza noc spędziliśmy w innym pokoju, ponieważ inny był zajęty, ale na drugi dzień rano przenieśliśmy się do studia z pięknym widokiem na morze .



Zostawiliśmy bagaże i poszliśmy zobaczyć morze.

Resztę zdjęć dodam jutro. : )

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Za wszystkie komentarze , bardzoo dziękuję <33